Strona wykorzystuje pliki cookies. Jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci Twojej przeglądarki. W przypadku niewyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony!

Londyński urok - wycieczka uczniów Kasprowicza
do miasta wielu narodowości i kultur

O Londynie wiemy wiele. To stolica Wielkiej Brytanii i Anglii, największe miasto kraju. Gdybyśmy grali w skojarzenia, jakie nasuwają się nam z Londynem, to z pewnością wygrałby Big Ben, konserwatywna monarchia królewska, czerwone budki telefoniczne, czarne taksówki i dwupiętrowe czerwone autobusy miejskie. Na pewno też stanąłby nam przed oczami wyobraźni strażnik Gwardii Królewskiej w swoim dość charakterystycznym mundurze.

My, uczniowie sztumskiego Kasprowicza w dniach od 22 do 27 października mieliśmy okazję poznać całkiem z bliska to urokliwe miasto. Wspólnie z nauczycielami - panią Beatą Ostrowską-Nenczak oraz panią Mają Maziarz wybraliśmy się na wycieczkę do Londynu. W autokarze powitał nas przewodnik pan Krzysztof Owczarek, który niewątpliwym darem opowiadania sprawił, że wielu z nas nie mogło już doczekać się spotkania z tym czarodziejskim miastem. Pan Krzysztof przekonywał, że właśnie tam spełniają się marzenia, z zachwytem mówił o historii miasta, jego zabytkach, mieszkańcach, kulturze, ulubionych miejscach spotkań Brytyjczyków, czym sprawił, że podróż minęła dość szybko. We wtorek, wczesnym rankiem powitał nas piękną pogodą Londyn. Słoneczny dzień od razu zachęcił nas do zwiedzania. Chcieliśmy zobaczyć jak najwięcej, przekonać się, czy nasze wyobrażenia o mieście zgodne są z rzeczywistością. Tower Bridge zrobił na nas ogromne wrażenie. Most, który znamy z podręczników geografii, telewizji, pocztówek, nagle stanął przed nami i zachwycił konstrukcją oraz swoim ogromem. Nie mogliśmy nie uwiecznić go na  fotografiach. London Eye, to kolejne miejsce, które wzbudziło w nas wiele pozytywnych emocji. Jednogłośnie stwierdziliśmy, że panorama Londynu oglądana z tego miejsca jest przeżyciem nie do opisania. Każdemu, kto będzie chciał zwiedzić Londyn, z pewnością polecimy właśnie to koło obserwacyjne. Niewiele też może równać się z rejsem statkiem po Tamizie czy też spacerem po Westminsterze.

Trudno jest jednoznacznie wskazać, który punkt wycieczki był najciekawszy. Zobaczyliśmy naprawdę wiele, odwiedziliśmy miejsca najbardziej charakterystyczne dla stolicy Wielkiej Brytanii i Anglii. Spacerując ulicami Londynu, podziwialiśmy też The Monument i St. Paul's Cathedral, Millenium Brigde, brytyjskie muzeum narodowe Tate Modern, teatr The Shakespeare's Globe. Przechodziliśmy obok Opactwa Westminster, Gmachów Parlamentu, Parku Św. Jakuba, Pałacu Buckingham. Spacerowaliśmy po Parku Królewskim w Greenwich i Placu Trafalgar. Synchronizowaliśmy nawet nasze zegarki z Big Benem. Zwiedziliśmy Muzeum Historii Naturalnej, które zachwyciło nas swoją wielkością i ilością eksponatów. Wielu z nas szczególnie podobała się galeria dinozaurów. Odwiedziliśmy także Muzeum Nauki, Muzeum Brytyjskie i Galerię Narodową. Oprócz setek fotografii, wspomnień na całe życie przywieźliśmy również do domu mnóstwo pamiątek. Odwiedziliśmy najsłynniejsze w Londynie ulice handlowe Oxford Street i Regent Street, gdzie „zostawiliśmy” po kilka funtów w sklepach z souvenirami.

Będąc w Londynie, postanowiliśmy wprawić w dobry nastrój Brytyjczyków i turystów. Na Trafalgar Square odtańczyliśmy belgijkę, która wywołała wiele przyjaznego uśmiechu na twarzach przechodniów. Niektórzy zatrzymywali się na chwilę, by chociaż trochę zintegrować się z nami w dobrym nastroju. Od organizatorów otrzymaliśmy też zadania do realizacji. Musieliśmy na przykład poprosić przypadkową osobę, by powtórzyła słowa „chrząszcz brzmi w trzcinie”, inną - by z nami zatańczyła. Oj, wiele radości dały nam te zadania.

Wszyscy uczestnicy wycieczki zostali zakwaterowani w prywatnych domach, u rodzin brytyjskich, dzięki czemu mieli niepowtarzalną okazję do wykorzystania swoich dotychczasowych umiejętności językowych w praktyce oraz możliwość poznania zwyczajów panujących w Anglii. Kilkoro uczniów miało też szansę poznania życia codziennego mniejszości narodowych. Ich gospodarze pochodzili m.in.: z Bangladeszu. Wyjazd językowy był dla nas doskonałą okazją do wypróbowania umiejętności językowych wnaturalnych, codziennych sytuacjach, ale również pozwolił przełamać bariery językowe i kulturowe. Pozostawił w nas wiele niezapomnianych wspomnień, pomógł też poznać siebie nawzajem i sprawił, że pojawiły się nowe przyjaźnie.

Dziękujemy organizatorom i opiekunom!

Agata Lityńska, IB